"Mania Wolności"
1. Samotny rejs
2. Ptaki smutku
3. Sahara blues
4. Funky blues
5. Blues po północy
6. Mania wolności
7. Melanżule


"Nie ma bluesa w Łomży"
1. Nie lubię poniedziałku
2. Mój blues
3. Ostatni pociąg
4. Jesienny spacer
5. Poszukiwany blues
6. Blues o samotności
7. Srebrne łzy
8. Czas nietoperzy


Samotny Rejs
(sł. Jolanta Baranowska)
Kiedy nudzisz się
Kiedy miejsca ci brak
Kiedy wokół ciebie
Wszystko jest nie tak
Wtedy pusto tak,
Wtedy dziwnie jest
Wtedy uciec chcesz
W swój samotny rejs

Dokąd to jest rejs
Dokąd droga ta
Kto cię poprowadzi
Gdy zostałeś sam
Wtedy tylko kamień
Wtedy tylko łza
Zagubioną drogę
Znajdziesz w swoich snach

Kiedy dokąd pójść
Nie masz tak jak ja
Kidy wokół ciebie
Głucha pustka gra
Wtedy dziwisz się,
Że przestajesz żyć
Miałeś przecież wszystko
A teraz masz nic

Może to jest noc
Może to jest dzień
Jesteś może ty
A może twój cień
Może jestem ja
Pewnie to jest sen
Jak zbłąkany żagiel
Snujesz się we mgle


Ptaki Smutku
(sł. Jolanta Baranowska)
Nie zobaczę cię dziś
Nie pojawisz się tu
Zapominam już smak
Twoich rąk, twoich ust

Właśnie idę odnaleźć
Zagubione gdzieś myśli
Uspokoić swe serce
I ten sen co się przyśnił

Albo przyjdź jeszcze raz
W jedną noc, jeden dzień
Spokój myślom mym daj
I lekarstwo na sen

Musisz przypomnieć mi
Jak smakuje namiętność
Zanim kwiaty pamięci
Zakurzone powiędną

Ty nie przyjdziesz, ja wiem
Nie pojawisz się wcale
Czasem słyszę twój krok
Albo tak mi się zdaje

Nie odejdę już stąd
Będę czekać do skutku
Wtedy w końcu odlecą
Z duszy mej ptaki smutku

Nie odejdę już stąd
Będę czekać do skutku
Wtedy w końcu odlecą
Z duszy mej ptaki smutku


Sahara Blues
(sł. Bernard Krasuski)
Razu pewnego, gdzieś w środku lata
Jest to poranek, po nocy bez snu
Łeb mnie napieprza, pewnie mam kaca
Więc chce się piwka, w tym parnym dniu

Myślę ja sobie, co by tu zrobić
Bo jeszcze trochę, a szlag trafi mnie
W gardle tysiące iskier chce dobić
Żar wali z nieba, a ja tu schnę

Wstaję… oj ciężko to dziś wychodzi,
Wydaje mi się, że jeszcze śnię
Chociaż łyk wody, co mnie ochłodzi,
Mógłby mi pomóc, w powrocie do sił?

W stronę źródełka szybko podążam,
Myśląc, że woda da życie i mnie
Jednak złotego, browaru Łomża
O którym marzę, tak bardzo ja chcę

Dajcie mi piwa bo oszaleję
Piwo to wszystko co mi się chce
Bez piwa przecież stracę nadzieję
Bo piwo Łomża wyleczy dziś mnie
Niech te laleczki z tej buteleczki
Bawią się ze mną dzisiaj we dwie
Niech schłodzą panny moje pragnienie
Abym od nowa, mógł rozgrzać się

I nagle jasność, jak promień słońca
Który od rana rozgrzewa już mnie
Wypełnia myśli błądzące bez końca
Mówiąc… pracując, uwolnisz się!

I w tym momencie resztki nadziei
Co cały ranek trzymały tak mnie
Podpowiedziały, nic z tego stary
Bez piwa dzisiaj obędziesz się!

Dajcie mi piwa bo oszaleję
Piwo to wszystko co mi się chce
Bez piwa przecież stracę nadzieję
Bo piwo Łomża wyleczy dziś mnie
Niech te laleczki z tej buteleczki
Bawią się ze mną dzisiaj we dwie
Niech schłodzą panny moje pragnienie
Abym od nowa, mógł rozgrzać się


Funky blues
(sł. Jolanta Baranowska)
Wstałam z łóżka lewą nogą,
Chłop popatrzył na mnie źle,
Zaraz cyjankiem go nakarmię,
Już nie będzie wkurzał mnie.

Sąsiad zastawił Fiatem bramę,
Do pracy pewnie spóźnię się,
Opony gwoździem mu załatwię,
Parkować niech nauczy się

W pracy spokojnie, kawka, plotki,
A szef jak zwykle czegoś chce,
Biurkiem urodę mu poprawię,
Wtedy na pewno zmieni się.

Odpocząć chcę, hałas dokoła,
Nie dadzą dziady wyspać się,
Zaraz wysadzę kamienicę,
Nauczę ich szanować mnie.

Mamo nie wrócę do szpitala,
Elektrowstrząsy itp.
Dokręć mi tylko piątą klepkę,
Bo znów poluzowała się.

Przecież nie jestem niebezpieczna,
Czasami lekko wkurzam się,
Jeśli spróbuję być niegrzeczna,
Jak zwykle w szafie zamknij mnie.


Blues po północy
(sł. Dariusz Gałczyk)
Dawno po północy, nawet zegar śpi,
Myśli w głowie płyną, jak zwolniony film,
W okno patrzy księżyc, tylko on chce ze mną być.
Dawno po północy, nawet zegar śpi.

Senne autobusy jadą byle gdzie,
Gdzieś na niebie chmury popłakały się,
Dawno po północy, siedzę sam jak zbity pies.
Senne autobusy jadą byle gdzie.

Dawno po północy, nawet zegar śpi,
Myśli w głowie płyną, jak zwolniony film,
W okno patrzy księżyc, tylko on chce ze mną być.
Dawno po północy, nawet zegar śpi.

Trzy pijane szklanki, w zlewie tłuką się,
Kran nad nimi płacze, jemu też jest źle,
Dawno po północy, ciągle jeszcze nie ma Cię.
Trzy pijane szklanki w zlewie tłuką się.

Dawno po północy, nawet zegar śpi,
Myśli w głowie płyną, jak zwolniony film,
W okno patrzy księżyc, tylko on chce ze mną być.
Dawno po północy, nawet zegar śpi.

Dawno po północy, nawet zegar śpi,
Myśli w głowie płyną, jak zwolniony film,
W okno wisi księżyc, jemu też się nie chce żyć.
Dawno po północy, nawet zegar śpi.


Mania Wolności
(sł. Bernard Krasuski)
Niedziela szósta rano, a nie chce mi się spać
Spoglądam prosto w Słońce, wiruje cały świat
I nagle jak kometa, przez głowę leci myśl
Motocykl na mnie czeka, więc jadę w drogę dziś!

Wybiegam wnet z pokoooju, zakładam skórę, kask
Odpalam setkę koni
Oddechem wciągam czad

Bo tak chcę, tak lubię
Tak kocham żyć
Ten zew i wolność
Daje sił

Wypadam więc z zagrody, odkręcam lekko gaz
Wspomnienie zeszłej drogi, rozpala nawet kask
Od stóp przez całe ciało, ta moc przenika mnie
I czuję jak pode mną, maszyna asfalt tnie

I nagle wkręcam bestię, podrywam nogi dwie
Dostaję wiatru w plecy
Żelazny konik rwie

Bo tak chcę, tak lubię
Tak kocham żyć
Ten zew i wolność
Daje sił

Przede mną długa droga, w nieznane zaprzęg mknie
Nieważne z kim i dokąd, dojadę tam gdzie chcę
Gorący wiatr we włosach, a w oczach pył i kurz
To wszystko co mnie kręci, przeżyłem dzisiaj już

I widzę tuż przed sooobą, podróży mojej kres
Odpuszczam wtedy gazu
Bo piwa mi się chce!

Bo tak chcę, tak lubię
Tak kocham żyć
Ten zew i wolność
Daje sił


Melanżule
(sł. Jolanta Baranowska)
Wyciągają melanżule, ukryte rezerwy,
Litr za litrem z meliny,
I zagrychę z konserwy.
Wyciągają z kieszeni,
Grosz za groszem na wino,
By wychylić je duszkiem,
Pod śmietnikiem z dziewczyną.
Laską niezbyt już młodą, Z nadszarpniętą urodą,
Pewnie szczęścia im nie da,
Bo na imię ma ... bieda.

Mówią prawda jest naga,
A ty w szmatki odziana,
My cię skrzywdzić nie damy,
Biedo cała w łachmanach.
Jesteś dla nas biedulko,
Przyjaciółką i matką,
Śmietnikową ostoją,
Osiedlową sąsiadką.
Siadaj nasza królowo,
Przy kulawym stoliku,
Ugościmy cię winem,
Ogórkami … w słoiku.

Podzielimy się z tobą,
Tym co dało nam życie,
Każdym naszym pragnieniem,
Śmietnikowym okryciem.
Z nami z głodu nie umrzesz,
Nie zamarzniesz na mrozie,
W osiedlowym śmietniku,
Szczęście odnajdziesz może
Bywasz słodką kokietką,
Czasem żmiją i skałą,
Nieraz ci dolce vita,
Mocno skórę … skopało.

Mówią prawda jest naga,
A ty w szmatki odziana,
My cię skrzywdzić nie damy,
Biedo cała w łachmanach.
Jesteś dla nas biedulko,
Przyjaciółką i matką,
Śmietnikową ostoją,
Osiedlową sąsiadką.
Podzielimy się z tobą,
Tym co dało nam życie,
Każdym naszym pragnieniem,
Śmietnikowym okryciem.
Z nami z głodu nie umrzesz,
Nie zamarzniesz na mrozie,
W osiedlowym śmietniku,
Szczęście odnajdziesz może.


Nie lubię poniedziałku
(sł. Bernard Krasuski)
Jak co tydzień, tak i dziś
Kiedy miasto jeszcze śpi.
Kiedy noc ucieka gdzieś
Znów zaczynam nowy dzień.

Ciężka mgła zalewa świat
świtu brzask wstrzymuje czas.
Dzień wczorajszy, przepadł już
A przede mną monday blues.

Nowy tydzień zaczął się!
Poniedziałek wzywa mnie!
I jak co dzień, tak i dziś
Wiem, że muszę znowu iść.
Do roboty, którą tak
Nienawidzę, jak ten świat.

Więc wychodzę, skoro świt
W głowie blues nie daje żyć.
Podpowiada, że to ten
Dzień dzisiejszy zwali Cię

Nowy tydzień zaczął się!
Poniedziałek wzywa mnie!

Głowa ciężka, ducha brak.
Co u diabła jest nie tak?
I ten blues tak męczy mnie!
Wiem, pracować nie chce się!

Ale idę żwawo w przód
Rozmyślajšc co ten blues
Chce ode mnie tyle lat!
Może wreszcie luz by dał?

Nowy tydzień zaczął się!
Poniedziałek wzywa mnie!
Nowy tydzień zaczął się!
Poniedziałek wzywa mnie!


Mój blues
(sł. Bernard Krasuski)
Kiedy wstaje dzień! Kiedy budzę się!
Czuję, że kolejny blues, zgarnie mnie
To jest mój…
Jest mój blues
Czemu wczeœnie tak, czemu właśnie ja,
Przecież tylu innych, ludzi jest
To jest mój …
Jest mój blues
A wierzyłem, że w ten nowy dzień
Wszystko będzie, będzie już OK, o yeahhh

Tak bardzo chciałem, by poranek ten
Zmienił na zawsze, życia mego sens
To jest mój …
Jest mój blues
Aby kolejny, nowy, zwykły dzień
Przyniósł mi szczęście i nadziei cień
To jest mój …
Jest mój blues
Ale czy zawsze, musi tak być,
Żebym wciąż prosił o dobre dni o yeahhh

Czemu tak jest! Że szczęścia brak!
Czy tylko ja! Muszę tak trwać!
To jest mój …
Jest mój blues
Czy w końcu ktoś! Wysłucha i mnie!
Czy da mi znak! Bym zbudził się!
To jest mój …
Jest mój blues
Może czas wreszcie, zebrać się w garść
Zacząć coœ robić, nie tylko brać o yeahhh


Ostatni pociąg
(sł. Bernard Krasuski)
Tak nie daleko, na dzikim wschodzie,
Miasteczko Łomża, gdzieś w Polsce b,
Malutki dworzec, tor w jedną stronę,
A na nim ciuchcia, co w drogę się rwie.

Godzina czwarta, minut czterdzieści,
W rękach bilety, czas wsiadać już,
Puste wagony, z komina dym leci,
Ostatnia podróż, zaczyna się już.

Czy to ta chwila? Czy to ten czas?
Pociąg ten ciągnie do nieba nas,
Już nie daleko, już blisko tak,
Lecz to nie teraz… będziemy tam,

Powoli rusza, ciężka maszyna,
Po krzywych torach, rozpędza się,
Parowóz gwiżdże, iskry z komina,
Żelazne koła, zaczęły swój bieg.

Ostatni wagon jest kolorowy,
Zapach ziół, piwa, unosi się,
Z tyłu zostaje, kawał historii,
Bo to ostatni pociąg, jak wiem.

Czy to ta chwila? Czy to ten czas?,
Parowóz ciągnie do nieba nas,
Już nie daleko, już blisko tak,
Już za chwileczkę… będziemy tam.

Za oknem wszystko, szybko przemija,
Ostatni pociąg, do przodu już rwie,
Pędzi na oślep, gdzie miłość kwitnie,
Gdzie spokój i cisza pojawia się.

I dalej, dalej, pomyka skład,
Do przodu do przodu, ucieka w dal,
W naszym wagonie, wesoło jest,
Wszyscy już ledwo trzymają się.

Czas zawirował, nabiera barw,
Pociąg przyspiesza, ucieka świat,
Otchłań przed nami, chce dopaść nas,
My uciekamy, by oszukać czas!

Czy to ta chwila? Czy to ten czas?,
Parowóz przywiózł do nieba nas,
Och jak cudownie jest w niebie być,
Lecz czas na powrót i pęka nić.

Ostatniej drogi, nadchodzi kres,
Kończą się tory, świat już tu jest,
Ostatni pociąg, przestaje biec,
A że ostatni, czas cofnął się.
Uffffff jak gorąco ...


Jesienny spacer
(sł. Bernard Krasuski)
To było, tak niedawno,
Gdy czas i świat budził się
Mój płacz i słowo mamo,
Nadało życiu, memu sens.

Nie wiedzšc, co przede mną,
Zaczšłem iść w nowy świat
Nie myślałem, czy warto?
Czy radę, sobie dam?

A gdyby tak, móc cofnąć czas.
Obudzić w sobie, dziecko jeszcze raz.
A może tak, zawrócić czas.
I stać się dzieckiem, ostatni raz.

Jak w dobrej, było bajce,
Wszystko sprzyjało mi
Bym słodko, mógł się śmiać,
Naiwnie, patrzeć w świat.

Poznałem, co to radość,
Łyknąłem też gorzkich chwil
A życie, rozpieszczało,
Prowadzšc, przez trudne dni.

A gdyby tak, móc cofnąć czas.
Obudzić w sobie, dziecko jeszcze raz.
A może tak, zawrócić czas,
I stać się dzieckiem, ostatni raz.

Ogromna jest bezradność nasza
Wobec cisnšcych się wspomnień,
Które jak zmora gnębią, każšc żyć lub ginąć marnie…

Pamięcią dziœ, wracam gdzie,
Młodości żar palił się
Wspomnienia, unoszą mnie,
W dzieciństwa, piękny sen.

Jesienny spacer przez tamte dni,
Prowadzi mnie, do tych chwil
By zapamiętać, beztroski czas,
Kiedy się miało, … naście lat.

A gdyby tak, móc cofnąć czas.
Obudzić w sobie, dziecko jeszcze raz.
A może tak, zawrócić czas.
I stać się dzieckiem, ostatni raz.



Poszukiwany blues
(sł. Jolanta Baranowska, Bernard Krasuski)
Nie ma bluesa w Łomży, gdzie się podział, gdzie?
Po Starym Ryneczku, czasem błąka się,
Czasem przy katedrze, na gitarze gra,
Tylko w pani Hance, swego fana ma

Nie ma bluesa w Łomży, gdzie się podział gdzie?
Mówili że w Narwi, blues utopił się,
Szukam w kamienicach, na ulicach też,
Może gdzieś tu jest?… o nieee.

Kiedyś go widzieli, w Białymstoku był,
W Gwincie, Herkulesach z Kasą Chorych szył,
Na calutkim Śląsku, każdy bluesa zna,
Górnikom pod ziemią, na organkach gra.

Przed laty grywał, pod Arkadami,
W Bonarze i Cześku i pod Koniami,
Szukam go po klubach w pubach patrzę też,
Może gdzieś tu jest? … o nieee.

Łomża jest bez bluesa, dawno uciekł stąd,
Ale wrócił tego lata, czy to nie był błąd?
Razem z Holy Water, na estradzie był,
No a po koncercie, piwo z nami pił.

W ogródku na rynku, siedział sobie gość,
Wielu go widziało, nie poznało go,
Wreszcie się odnalazł utracony brat,
Czy to jest on? … o taaak.


Blues o samotnoœci
(sł. Bernard Krasuski)
Gdy samotność dręczy cię
A wspomnienia budzą się
Głos sumienia woła też
I tak krzyczeć ci się chce.
Wtedy czujesz, dusza łknie!
Więc przymykasz oczy swe.
W bezsilności tracąc głos
Chcesz odmienić marny los?

Czy w tej głuchej, podłej ciszy
Jest ktośœ, kto mój głos usłyszy?

Spójrz, przed tobą wiele drzwi
Ktoś już je otwiera ci!
I choć wiesz, że to nie Bóg
Wiem, masz chęć przekroczyć próg.
Jedna droga wiedzie tam!
Więc nie wpatruj się w tę dal
Tylko ruszaj naprzód już!
I zapomnij co to cud!

Czy w tej głuchej, podłej ciszy
Jest ktoś, kto mój głos usłyszy?

Tam nie słychać przecież nut!
Co kołyszš wielki ból.
Dziwne dŸwięki sączą się.
I nie widać twarzy Twej!
Wcišż przede mną tyle dróg
Skąd mam wiedzieć, że to tu?
Myœlę sobie, to nie tak!
Więc wybieram, będę sam!

Czy w tej głuchej, podłej ciszy
Jest ktoś, kto mój głos usłyszy?


Srebrne łzy
(sł. Piotr Rozbicki)
Czasami nie wiem,
czy to prawda czy sen.
Kiedy w noc ciemnš,
Biała dłoń ściska mnie.

Patrzę przez okno…
zamarza cicho czas.
Coraz tu zimniej!
Nawet płomień już zgasł.

Kiedy już nastanie zmierzch.
Spadnie ten ostatni deszcz.
Zegar na moœcie zastygnie …

Zabierz więc sen z oczu mych.
Niech rozkwitnš srebrne łzy.
I naszš przyszłoœć rozstrzygną …

W każdej sekundzie,
Czas płynie, myli się.
Wolniej i wolniej,
Kołysze liœcie drzew.

W moim pokoju
Zaczął wiać zimny wiatr.
Może był zawsze
Przebrany w złoty płaszcz?

Kiedy już nastanie zmierzch.
Spadnie ten ostatni deszcz.
Zegar na moście zastygnie …

Zabierz więc sen z oczu mych.
Niech rozkwitną srebrne łzy.
I naszą przyszłość rozstrzygną …


Czas nietoperzy
(sł. Bernard Krasuski)
Zmierzch…
Już dzień kończy się.
Płonące słońce gaśnie we mgle.
Wiatr…
Przestaje już gnać.
Czas nietoperzy, zaczyna trwać.
Tylko, gdzieœ wysoko na niebie,
Ponure chmury w złowieszczej grze,
Przypominajš, te dni obok siebie,
Odwiecznš bitwę dobra ze złem.
Dobra ze złem
Dobra ze złem

Noc …
Zapada już.
Budzą się zmory upadłych dusz.
Deszcz …
Przykrywa œwiat.
Powietrze moknie, zaczyna łkać.
Tylko, gdzieœ wysoko na niebie,
Gwiazdy Pegaza w tajemnej grze,
Krzyczą z przestworzy, czas już na ciebie,
Zacznij żyć wreszcie, bo będzie Ÿle.
Bo będzie Ÿle
Bo będzie Ÿle

Spokój …
Ogarnia więc mnie.
W duszy wspomnienia, szamocą się.
świt …
Wita już dzień.
Złoty blask Słońca, uwalnia się.
Tylko, gdzieś wysoko na niebie,
W porannej zorzy, na nieba tle.
Ginšcy Księżyc snuje się sennie,
Wszystko od nowa zaczyna swój bieg.
Zaczyna swój bieg
Zaczyna swój bieg
Zaczyna swój bieg
Zaczyna swój bieg

© Holy Water 2018         

>